wtorek, 21 kwietnia 2015

Czapka Gate

Wystarczy jedna czapka, żeby cała polska opinia publiczna zaczęła wrzeć. Chodzi o nakrycie głowy „ozdobione” symbolem SS, które na tegorocznej edycji Fashion Week Poland w Łodzi miał na sobie Michał Witkowski. Witkowski znany jest szerszemu gronu odbiorców jako ceniony pisarz, laureat Paszportu Polityki oraz laureat Literackiej Nagrody Nike. Od mniej więcej roku realizuje się również jako blogerka modowa o pseudonimach „Miss Gizzi” oraz „Michaśka”. Jego niecodzienne modowe stylizacje na wielu eventach medialnych wzbudzały u jednych podziw wynikający z odwagi, z jaką Witkowski łamie wszelkie modowe granice, a innych nowa stylistyka pisarza odrzucała.

Pojawiały się pytania o sens tego typu zachowania, przykładowo:

„To mój ulubiony współczesny pisarz polski jednak nie potrafię znaleźć sensu tych jego prowokacji...po co mu to parcie na ściankę? kompletnie niefotogeniczny i robi z siebie błazna... za to jego "Lubiewo" czy Drwal" genialne!” - napisał ktoś na jednym z portali społecznościowych.

Michaśka nigdy nie ukrywał, iż jego zachowanie jest kreacją artystyczną i nie ma ono wiele wspólnego z tym, kim Witkowski jest prywatnie. Coraz częściej pojawiają się głosy, jakoby zatracił granicę między tym, co jest kreacją artystyczną, a co rzeczywistością. Wiele osób zarzucało mu, że jest to tania próba promocji jego książki „Zbrodniarz i dziewczyna” (2014). Wodą na młyn krytyków Witkowskiego, jest to, że mimo zakończenia prac nad książką, Michaśka dalej pozowała na ściankach ubrana w wielobarwne, zwracające uwagę stylizacje. 



No właśnie, ostatnimi czasy nawet ja, który wcześniej popierałem to co robił Michaśka, uważam pomysł z wyjściem w czapce z symbolem SS o przysłowiowy jeden krok za daleko. Witkowski tłumaczy się, że dostał czapkę od swojego stylisty i nie miał powodu podejrzewać, że przysporzy mu tylu problemów. Zaraz po opublikowaniu zdjęć z tego eventu, w mediach rozpętała się burza na temat stylizacji Witkowskiego. 


Na jej temat wypowiedziały się takie osoby jak Filip Chajzer, który napisał na swoim fanpage'u na FB:

"Jedno pytanie. Czy na tej pustej imprezie nie było ani jednego rozsądnego człowieka, który zdzieliłby go w ten pusty łeb? Ja rozumiem, moda, skrzywienie psychy, kretyńska homo bohema, ale na miłość boską, są jakieś granice!"

W sprawie zabrała również głos blogerka modowa Dorota Wróblewska, która skrytykowała stylizacje:

"Od pewnego czasu przekracza granice dobrego smaku, a tym razem także granice prawa. Sięgnął po symbolikę oddziałów SS, które stanowiły załogi obozów koncentracyjnych i były najpotężniejszą organizacją III Rzeszy. Jej członkami byli najbardziej fanatyczni i bezwzględni zwolennicy nazizmu. Dla mnie paski na czapce są nawiązaniem do obozowych strojów dla więźniów. Cała stylizacja jest bulwersująca. Nie można się bawić historią, która dla wielu nie jest i nie była zabawą." - napisała na swoim fanpage'u na FB.

Zarzuty jakoby zachowanie Witkowskiego było wysoce bezmyślne, są jak najbardziej uzasadnione. Przecież każdy, nawet średnio rozgarnięty obywatel naszego kraju, a już na pewno uznany pisarz będzie wiedział jakie konotacje wiążą się z dwiema literami S obok siebie. Wśród zarzutów pojawiły się jednak również takie, jakoby celem Witkowskiego było promowanie ideologii faszystowskiej. Całą sprawą zajęła się już nawet prokuratura po doniesieniu o popełnieniu przez Witkowskiego przestępstwa. W mojej opinii, czym innym jest celowe szokowanie Witkowskiego, a czym innym propagowanie faszyzmu. Prokuratura ochoczo zajęła się tą sprawą w zastraszająco szybkim tempie. Szkoda tylko, że gdy ludziom dzieje się poważna krzywda i życie ludzkie jest zagrożone, organy tego typu działają znacznie wolniej. Nie można w prawdzie wykluczyć, tego iż Witkowski potajemnie w zaciszu domowym jest nazistą, salutującym do plakatu Hitlera, jednak uważam to za głupotę pokroju tłumaczeń mężczyzn, jakoby to pralka była odpowiedzialna za ich znikające skarpetki. O ile zgubione skarpetki można bez problemu odkupić, o tyle czas, jaki krytycy trwonią na tą sprawę, jest nie do odzyskania.