Nie mam samochodu, prawa jazdy i orientacji w terenie. Z kategorii transportu pozostają mi moje nogi, które, mimo że towarzyszą mi od zawsze, czasem odmawiają posłuszeństwa, albo to może wina mojego lenistwa. Kwestia sporna. Jest jeszcze rower kupiony w zeszłe wakacje na giełdzie nazwaną niegdyś..samochodową, gdzie o ironio ani pół samochodu nie ma na sprzedaż, ale za to jest stos szpargałów, rupieci i dupereli. Ale moja równowaga na dwukołowym pojeździe bywa nieco wątpliwa, o czym miałam już okazje się przekonać w bliskim zetknięciu mojej twarzy z betonem. Wybór pozostaje więc jeden..autobus. No niestety, jak nie ma się ochoty chodzić pieszo to trzeba znosić trudy wspólnoty autobusowej, która niestety bywa ciężka w pożyciu. Pierwsze starcie już przed wejściem, wyścig do drzwi i wymierzenie pozycji stojącego tak, aby drzwi otworzyły się idealnie przed nim, Będąc po drugiej stronie drzwi, w środku, szanse na wyjście z autobusu maleją, gdyż napierający tłum w godzinach szczytu komunikacji jest skoncentrowany na zajęciu najlepiej usytuowanego miejsca, czyli najbliżej wyjścia, przy oknie (którego i tak notabene nie otworzy) i z honorowym miejscem dla siatek z zakupami, które też są zmęczone podróżą. Jeśli będziesz tym szczęśliwcem, któremu uda się zająć miejsce, Twoja podróż powinna przebiegać spokojnie i bez większych problemów, o ile w upalne dni ktoś obok Ciebie nie postanowi trzymać ręki nad Twoją głową i tym samym otworzyć sezonu potowego, który de facto może Cię dopaść w każdym zakątku autobusu. Nigdzie nie można czuć się pewnie i bezpiecznie.Inny problem dotyka tych stojących, którzy nierzadko traktowani są przez kierowcę jak worek ziemniaków, obijający się o siebie na wszystkie strony. Spokój i harmonię podczas podróży zaburzają również osoby, które w obawie przed tym, że nie zdążą wysiąść z autobusu, już 3 kilometry wcześniej przepychają się do wyjścia, tym samym zmuszając innych do przepuszczenia ich i do oderwania ręki od poręczy. Skutkuje to utratą równowagi, upadkiem, czy popchnięciem, co w sytuacji trafienia na mało życzliwego pasażera obok może być tragiczne w skutkach. Tak wygląda jazda autobusem, które zarazem kocham i nienawidzę za swoją różnorodność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz